W ogniu pytań – warsztaty dziennikarskie Ognik.

W ogniu pytań – warsztaty dziennikarskie Ognik.

UWAGA Wszystkie elementy poniższego tekstu napisane kursywą to cytaty z wypowiedzi osób, które uczestniczyły w warsztatach o dziennikarstwie i dorosłości

Ognik w ogniu pytań

Na dwa wrześniowe dni Warsztaty Terapii Zajęciowej „Ognik” w Poznaniu zamieniły się w redakcję dziennika „Głos Ognika”.  Grażyna, Anna, Krzysztof i Tadeusz ruszyli na podbój miasta, stawiając swoje pierwsze kroki w dziennikarstwie prasowym. Dlaczego tak? Bo bycie dziennikarzem skupia w sobie jak w soczewce wszystkie aspekty dorosłości, o których rozmawialiśmy podczas naszej pracy. 

Dziennikarstwo jest… 

– fajne

– trudne?

– ciekawe –

– ważne…

BYĆ ODPOWIEDZIALNYM ZA SŁOWO

Każdy dorosły człowiek, nieważne czy dziennikarz, czy zwykły człowiek, musi pamiętać o jednym. I to zdaniem redakcji „Głosu Ognika” jest najważniejsze: trzeba być odpowiedzialnym za słowo. Krzysztof, który sam pisze wiersze i aktywnie działa w grupie teatralnej wyjaśnia to tak: – Być odpowiedzialnym za słowo to znaczy wypowiedzieć je tak, aby druga strona nie czuła się nim dotknięta, czyli w delikatny, subtelny sposób, tak, by osoba odpowiadająca na zadane pytanie czuła komfort psychiczny. Uważając przy tym, by nie ponieść konsekwencji za źle sformułowane  pytania i użyte  słowa podczas wywiadu dziennikarskiego, które mogą zostać zmienione, wykorzystane przeciwko nam – zauważa Krzysztof, który udzielił kiedyś wywiadu i wie, jak to jest być przepytywanym przez obcą osobę. 

UMIEĆ SŁUCHAĆ

– Dziennikarz pisze o trudnych sprawach, bo życie takie jest – zauważa Tadeusz, który na co dzień woli słuchać niż mówić, a ostatnio dopadło go poczucie braku sensu wszystkiego wokół, więc mówi jeszcze mniej niż zwykle. Powinien umieć słuchać. A to rzecz ważna także w codziennym życiu, bo bez tego nic nie będzie. Co to znaczy dla Ani, która szybko się irytuje, więc nad umiejętnością słuchania wciąż pracuje?  Uważnie słuchać, co mówi do mnie druga osoba. Rozmowa, dialog to obcowanie z inną osobą, wzajemna wymiana myśli, umieć słuchać poleceń drugiej osoby oraz je wykonać, nie denerwować się jak druga osoba tłumaczy co zrobiliśmy źle oraz umieć powiedzieć „przepraszam”. 

PANOWAĆ NAD EMOCJAMI

A słuchać wcale nie jest łatwo. I jak ktoś pyta też nie jest łatwo, bo jak są trudne tematy to trzeba panować nad emocjami. Dla Grażyny jest to szczególnie trudna sprawa, bo emocje czasem biorą górę i pojawiają się łzy.  Według mnie panować nad emocjami oznacza wiedzieć „kim jestem”. Znając siebie wiem, że emocje mi często towarzyszą, przysłaniają logiczne myślenie i słuchanie innych, co prowadzi do konfliktów. Ważne jest słuchanie innych, gdyż można się od nich wiele nauczyć, dzięki ich doświadczeniu i nabytej wiedzy oraz jak oni nas postrzegają – rozważa Grażyna, która również ma na koncie udzielenie wywiadu, lubi pisać i – co przydatne w pracy dziennikarskiej – ma najlepszą w grupie pamięć. – Uważam, że warto zapanować nad swoimi emocjami, ponieważ nie prowadzą one zazwyczaj do niczego dobrego. Mogą zniszczyć wszystko to, nad czym pracuję całe życie – dodaje. 

BYĆ WAŻNYM DLA KOGOŚ

Kiedy się wybiera temat na artykuł, trzeba zastanowić się, na ile jest on ważny: czy napisanie go jest komuś potrzebne i po co. – Osoba udzielająca wywiadu powinna czuć się ważna, że my dbamy o nią i chcemy jej pomóc – przekonuje Krzysztof, zastanawiając się nad tym, jak powinien rozmawiać dziennikarz. 

Bycie ważnym dla kogoś 

daje sens życiu…

… bez tego jest samotność, smutek, nie chce się nic… nie ma marzeń, celu w życiu…

…czuje się wtedy odpowiedzialność za drugą osobę… i chce się jej dać to, czego się samemu nie miało…

…sprawia, że czujesz się dorosły i potrzebny.

Być dla kogoś ważnym, znaczy być mu potrzebnym i jemu pomagać, np.: w zakupach, przynieść zakupy. Jestem dla kogoś ważny, gdy ten ktoś o mnie myśli, gdy pamięta o ważnych dla mnie rzeczach, dniach, np.: o tym, co lubię , o urodzinach, o świętach. Wiem, że jestem ważny dla kogoś, gdy ta osoba interesuje się moimi sprawami, moim zdrowiem , a także pomaga mi w trudnych sytuacjach i gdy mogę na nią liczyć – uważa Tadeusz. A dla Grażyny to również być poważnie traktowaną, a tak nie zawsze jest jak się jeździ na wózku, bo inni patrzą jak na dziecko i nie słuchają, co się ma do powiedzenia. Nie rozumiem, dlaczego nas tak traktują. Tak nie powinno być. 

BYĆ DOROSŁYM  

Dorosłość jest trudna, ale można się jej nauczyć. Jak bycia dziennikarzem. – Tylko trzeba pracować nad sobą – mówi Krzysztof. – I starać się – dodaje Grażyna. A Tadeusz kiwa głową i dodaje: nie każdy potrafi.

Gdybym był dziennikarzem / była dziennikarką:

– Napisałbym o tym, dlaczego ludzie krzywdzą zwierzęta, bo to jest ważne – nie wolno tego robić – zgłasza temat na kolegium redakcyjnym „Głosu Ognika” Tadeusz, który chciałby również:

– dowiedzieć się, czy to prawda, że osoba, która znęca się nad psem albo kotem może zacząć krzywdzić ludzi, 

– zapytać człowieka, który kopnął psa o to, czy chciałaby być potraktowany jak ten pies oraz czy w ten sam sposób traktuje on innych ludzi,

– porozmawiać z ludźmi, co to dla nich znaczy „znęcać się nad zwierzętami” i czy kary są za to wystarczające, 

– od weterynarza usłyszeć, jak często trafiają do niego zwierzęta skrzywdzone przez ludzi, czy wszystkie takie zwierzęta udało mu się wyleczyć, z jakimi najbardziej drastycznymi przypadkami miał do czynienia oraz czy skutki przemocy wpływają na dalsze funkcjonowanie zwierzęcia,

– z kolei prawnika zapytałby o to, czy miał do czynienia z takimi sprawami, jakie są za to kary i czy jego zdaniem kary za znęcanie się nad zwierzętami są wystarczające.

Na koniec Tadeusz porozmawiałby z psychologiem, dla którego przygotował takie pytania: 

1. Dlaczego ludzie znęcają się nad zwierzętami?

2. Co charakteryzuje ludzi znęcających się nad zwierzętami?

3. Czy przemoc wobec zwierząt może przekształcić się w przemoc wobec ludzi?

4. Czy można zmienić takie postępowanie?

5. Czy świadomość kary, bądź jej odbycie może wpłynąć pozytywnie na zmianę myślenia i postępowania człowieka wobec zwierząt?

Bo tak trzeba

Anna mogłaby napisać  o grabieniu liści w ogrodzie i poszukać odpowiedzi na pytanie, czy powinno się grabić liście przed zimą. Bo zdania na ten temat są podzielone. Ona sama liście grabi… bo tak trzeba. 

Bo pokonałam swój strach

Grażyna postawiła na temat gorący i bardzo aktualny – noszenie maseczek z powodu epidemii koronawirusa. Dlaczego? – Bo nie wszyscy noszą, a to jest niebezpieczne, bo można zarażać. I jeszcze… noszenie maseczek jest trudne, bo ma się zasłoniętą twarz, ciężko się oddycha i nie widać, z kim się rozmawia – wyjaśnia koleżankom i kolegom z redakcji „Głos Ognika”. 

Grażyna jak postanowiła, tak zrobiła – przeprowadziła wywiady z ludźmi na temat noszenia maseczek. Wśród nich była pani psycholog, nieznajomy pan spotkany na ulicy i sąsiadka. 

Oto jedna z wypowiedzi, którą zdobyła i spisała Grażyna: – Od 4 marca w naszym kraju i na świecie zapanował wielki chaos z powodu Covid-19. Na początku nie mówiłam zbyt dużo o koronawirusie, ani jak duże jest zagrożenie.

Kiedy wychodząc z domu szłam pustymi ulicami, albo słyszałam z mieszkania komunikaty z megafonów samochodów policyjnych, przerażało mnie to. Obecnie czuję się spokojniejsza – przestrzegam zaleceń specjalistów (noszę maseczkę). Czuję się prawie tak jak przedtem.

Ze względu na częsty kontakt z osobami z różnymi niepełnosprawnościami oraz wykonywany zawód, jestem bardziej ostrożna, by nie zarazić siebie i osoby, z którą mam kontakt. 

Moim zdaniem jest za mały dostęp do medycyny, przez to ludzie nie zdają sobie sprawy o zagrożeniu ich życia. Moim zdaniem maseczki powinni nosić ci, którym bardziej służą aniżeli szkodzą. Każdy powinien jednak brać odpowiedzialność za siebie. Nosząc maseczkę dajemy przykład innym.

Czy to było trudne podejść do obcej osoby i zadać jej pytanie? – Bardzo. Dużo czasu mi zajęło, żeby to zrobić, bo się bałam. Że nie odpowie, że mnie wyśmieje – opowiada Grażyna. – Ale to było fajne, bo mnie nie zlekceważyli. Bo pokonałam swój strach. 

Bo nikogo nie obchodzimy

Krzysztof napisałby o niepełnosprawnych. A konkretnie? – O tym, że windy na rondzie Kaponiera non stop nie działają. To jest dla nas ogromny problem, bo ja i moi znajomi nie możemy bez tego poruszać się po mieście. Tyle razy próbowałem rozmawiać z urzędnikami w mieście, z pełnomocnikiem do spraw osób niepełnosprawnych, mówili, że załatwią… I co? – Eee, nic. Nikogo nie obchodzimy  – wzrusza z rezygnacją ramionami. –  Windy przez większość czasu nie działają i tyle. Śpią w nich bezdomni, ja o kulach to mam jeszcze szanse się stamtąd wydostać, ale Tadeusz czy Grażyna na wózkach… zapomnij. I jeszcze bym napisał, że motorniczy w tramwaju nigdy nie pomaga osobie na wózku wejść do tramwaju, nawet jak jadą te z platformami dla niepełnosprawnych, a kierowcy w autobusie zawsze pomogą. Ja tego nie rozumiem, dlaczego kierowcy pełna kultura zawsze do ludzi, a w tramwaju chamstwo – drzwi przed nosem zamkną, a czasem nawet przytną drzwiami, żeby szybciej. A ja szybciej nie mogę. I co mam zrobić. O i jeszcze bym napisał, żeby ludzie pomagali takim jak my – wsiąść, wysiąść, przejść przez ulicę, zdjąć coś z wysokiej półki w sklepie. Niech zapytają, czy pomóc, jak pomóc. 

– Napisz jeszcze o cmentarzu na Miłostowie – włącza się Grażyna. – Takie osoby jak ja, na wózku, nie mogą odwiedzić bliskich, bo z tramwaju nie możemy się dostać na cmentarz. Nie ma przejazdu. Muszę prosić ludzi, żeby mnie przenieśli. Pomagają. Ale nie jeżdżę do taty dlatego, a bardzo chciałabym.  

*** 

Warsztaty przeprowadziła i wypowiedzi uczestników warsztatów spisała Ewa Nowaczyk-Przybylak.